środa, 9 marca 2011

Lenistwo na Goa

Jechalam na Goa z mysla zeby skoczyc do malej wioski w poludniowym Goa, zwanej Palolem, ktora zreszta w Mumbaju zarekomendowaly mi niemieckie kolezanki - zonglerki। Drugim celem bylo zobaczenie karnawalu - jako ze Goa bylo kolonia portugalska obchodzi sie tutaj taki mini karnawal z platformami i przebierancami. M. mial zamiar korzystac z CS a ja dostalam od Niemek namiar do rodziny ktora wynajmowala pokoj za 100 rp. Co nie wydawalo sie jakas wygorowana cena. Spocony po nocy autobus wjechal po malu do Mapusy a pobocza drogi wydawaly sie dziwnie czyste. Chcialam juz jak najszybciej wysiasc mimo ze autobus jechal jeszcze dalej na poludnie ale doszlam do wniosku ze moze kawka lub herbatka i rozprostowanie nog przed dalsza podroza nie bedzie takie zle. Zgubna to byla decyzja gdyz po tym jak dowiedzialam sie ze do Palolem mam jeszcze 3 godziny jazdy autobusem a pociagu nie mam nie chcialo mi sie juz tam jechac wiec przykleilam sie znowu do M. ktory mial miec jakis nocleg w Baga. Pomyslalam sobie ze przynajmniej zobacze moze, moze nawet sie wykapie a potem zdecyduje. W miasteczku jak zwykle ruch ale twarze troche inne, jakies lagodniejsze, kobiety w sari, ale takze i w sukienkach i spodnicach. Szybko znalezlismy autobus ktory w 25 minut przez zielone pola i wystajace wieze kosciolow, oraz male portugalskie wille dowiozl nas na plaze. Coz to byla za radosc po nocy w autobusie wskoczyc do wody a potem zjesc tosta i napic sie zimnego piwa. Przy okazji odechcialo mi sie zupelnie jechac gdziekolwiek zaczelam wiec szukac noclegu. Risercz zaczelam robic w wodzie korzystajac z tego ze zaczepil mnie jakis przystojny mlody hindus (lokalny yuppie), okazalo sie ze jednak jest to kurort i ceny sa dosc wysokie ale mimo wszystko da rade znalezc cos za okolo 500 rp. Pozniej jednak gospodarz M. jakos nie odezwal sie wiec tym razem wzielismy kwatere z Lonely planet za 700 rp na dwie osoby, plus na miejscu mozna bylo wziac skuter, plus praktycznie na plazy ale jednak na uboczu przy rzece, pranie, lodowka, czysciutko zyc nie umierac. Dostapilam wiec zaszczytu bycia wozona na skuterze, miasteczka Baga i Calangute jak nasza Jastrzebia Gora i Wladyslawowo ciagna sie kramami, knajpami etc, na szczescie to nie byl high season ale i tak bylo duzo ludzi, no i restauracje dosc drogie jak na indyjskie warunki ale wiadomo placi sie za widok. Nie odmowilam sobie jednak owocow morza, tym bardziej ze kuchnia goanska slynie z roznych dan z ryb. Nastepnego dnia mialam sie relaksowac ale udalo mi sie wygrac darmowa taksowke do Panjim gdzie odbywal sie karnawal takze nie mozna bylo zmarnowac takiej okazji i transportu i pojechalismy ogladac kolorowe korowody i przebrania na modle poludniowo amerykanska minus seks. Powrot ryksza tez nienajgorzej - duzo lepiej czasem w 2 osoby bo taksowka czy pokoj lepiej rozkladaja sie cenowo. Pozniej ruszylismy do Palolem - w sumie 3 przesiadki, rzeczywiscie miasteczko senne ale nie brak w nim sklepikow, kwater i plazowych restauracji, i nawet nagabuja stosunkowo malo. Panie na plazy opalaly sie bez stanikow, rano ludzie biegali i gimnastykowali sie a my zamieszkalismy w chatce z kokosa. Cudowny dostep do internetu oraz boska niebieska woda sprawily ze chcialam porzucic plan pojechania do Coorg i zostac tam jeszcze chwile. A pozatym mozna wreszcie bylo zalozyc sukienke, jesc sztuccami i ogolnie ludzie tam po prostu sa bardziej wyluzowani. Po drugim dniu jednak doszlam do wniosku ze jeszcze moze pojade sobie na plaze np w kerali i jednak po pysznych rybach i wytaplaniu sie w wodzie ruszylam do Mangalore ktore to bylo jedynie przystankiem w drodze do Madikeri a jedynymi fajnymi zdarzeniami bylo poznanie podroznych jadacych do gokarny (jak zwykle niemcy i izraelczycy) i przejazdzka samochodem typu ambasador do drozszego ale wcale nie lepszego standardem hotelu (no chyba ze liczyc ciepla wode - ale mi to juz do niczego nie potrzebne). Na stacji Canacona (Goa) znajduje sie najczystsza publiczna toaleta w calych Indiach (niniejszym proklamowana przeze mnie), a na peronie kosze na smieci(!!!). W nastepnym odcinku opowiesc o tym jak jezdzi sie po drodze ktora wlasnie buduja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz