sobota, 12 marca 2011

Miesiac w indiach

Mam juz troche kryzys. Nie mowiac o zwichnietej nodze. Troche nie mam planu, troche nie jestem pewna na ile jeszcze starczy mi pieniedzy. Dlatego zalogowalam sie na tydzien do ashramu gdzie niestety pobyt obcokrajowca jest drogocenny. Ale za to: a) jest internet b) jest czysta posciel, reczniki, przytulny pokoj, czysta lazienka, papier toaletowy c) brak spalin d) nikt nie usiluje niczego ciagle sprzedawac (chociaz sa podreczne sklepiki w ktorych kupic mozna wszystko od zdjec guru, po majtki i slodycze wlacznie). e) jest sala spotkan ktora wyglada jak lukrowany bialo rozowy tort - ale nieszkodzi guru jest dobrym czlowiekiem, buduje szkoly dla biednych dzieci wiec skoro lubi spotkania w lukrowanym torcie to niech bedzie. Pozatym jest tutaj dla bialych dosyc drogo, wiec posiedze sobie tydzien. Nasyce sie semi luksusem oraz 5 cio dniowa medytacja bez uzycia komorki oraz internetu, czytania ksiazek oraz nalepek na srodkach czyszczacych w ubikacji. Bede komunikowac sie tylko ze soba. Po czym mam nadzieje z radoscia wroce do podrozowania, nie wiem jak to jest ale spotykam w drodze ludzi ktorzy podrozuja juz od kilku lat, i jakos po drodze znajduja mozliwosci zarobienia - hm moze ja po prostu podrozuje za krotko:) 2,5 miesiaca w sumie (jeszcze 5 tygodni) w Indiach potem 2 tygodnie tajlandia tydzien laos i moze indonezja lub znow tajlandia? I turcja? No nic jakos to bedzie. Podobno im bardziej sie ktos martwi o pieniadze tym mniej sie one go trzymaja. Jeden wrozbita powiedzial mi ze ta podroz zmieni moje zycie, i pozwoli mi znalezc pieniadze, oraz ze powiedzie mi sie gdy wejde w interesy z przyjaciolmi (co polskie przyslowia odradzaja) , oraz jesli bede nosic ktory bedzie dotykal mojej skory (jako pierscionek lub- przyniesie mi powodzenie finansowe. Czekam zatem na laskawych darczyncow:)) Pytanie brzmi: kto mi kupi rubin?

A teraz zestawienia
top 10(niekoniecznie w takiej kolejnosci):
1. Swieze ananasy i melony dojrzale na sloncu
2. kolorowo przystrojone swiatynie
3. Zobaczyc Taj Mahal
4. pyszne ryby na goa
5. sielskie Puszkar
6. prowadzenie rykszy w indiach po lewej stronie i pod gorke
7. przechadzka wsrod plantacji kawy na wzgorzach
8. spotykanie innych podroznikow (choc wydaje mi sie ze mi i tak ciezko poznac ludzi - moze jestem zdziczala)
9. ananasy
10. poznawanie dziwnych ludzi i ich historii zycia



top dziwactwa:

1. hinduskie kapliczki wygladaja jak nagrobki przy drodze
2. nie wiem jakim cudem udaje im sie tutaj budowac po pierwsze wszyscy uzywaja drewnianych drabin i rusztowan ( najczesciej z bambusa), po drugie ziemie i cement nabiera sie kilofo-lopatami recznie do sredniej wielkosci misek i przenosi recznie, podczas kiedy koparka spokojnie stoi sobie obok.
3. kiwanie glowa na boki na tak, nie oraz nie wiem
4. wskazywanie zlej drogi jako wyraz grzecznosci
5. recznie malowana tabliczka SYSTEM FAILURE wystawiona na okienku informacji kolejowej
6. plakat linux academy przyklejony na rozpadajacym sie wychodku
7.krowy, swinie i psy zjadajace smieci i srajace gdzie popadnie, przy czym krowie placki wykorzystuje sie jako opal i jako budulec lepianek itp.
8. specjalna zapadka w autobusie na drzwiach kiedy do autobusu mieszczacego 50 osob wchodzi 90 osob zamyka sie ja zeby ludzie nie wypadli
9. Zalatwianie potrzeb obok toalety w pociagu - w przypadku toalety w stylu zachodniej ( drzwi na przeciwko zawsze jest toaleta Indian style)
10. nigdy nikt nie pomoze kobiecie mocujacej sie z ciezarami/ tobolami chyba ze jest biala i o to poprosi a najlepiej zaplaci
11. kolekcjonowanie nazw krajow przyjezdnych ( i tak nikt nie wie gdzie jest Holand, a Poland to juz na pewno).


PS. Brakuje wpisu o gorach w ktorych skrecilam noge ale on pojawi sie pozniej. Na razie 2 tygodnie w ashramie wiec bedzie tylko jeden wpis podsumowujacy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz