czwartek, 10 lutego 2011

7.02

Zdecydowalam sie na autobus o 7 wstalam wiec grzecznie o 5.30 choc
nie bez problemow i ruszylam na jedno z tajemniczych miejsc odjazdow
auobusow w Bukareszcie , jako ze nie ma tam jednego dworca
autobusowego tylko rozne autobusy odjezdzaja z roznych miejsc w
miescie. Po drodze wstapilam do miejscowej piekarni a pani sprzedajaca
widzac mnie z dwoma plecakami zawolala radosnie "direkcion mundo?" i
chwile sobie porozmawialysmy na migi - o tym gdziez to sie udaje.
Niestety mimo tego ze poprzedniego dnia kierowca autobusu do Sofii
zapewnil mnie ze o 7 mej rano jest autobus okazalo sie jednak ze o
takowym nikt nie slyszal i najblizszy jest o 23. Co oczywiscie jest
nie prawda bo moje niemieckie kolezanki wczesniej dowiedzialy sie ze
codziennie kursuje tez autobus o godzinie 16 w ktory wsadzilam je dnia
poprzedniego. Moze chodzilo o 7ma wieczorem. Przypomnialam sobie za to
ze o 7.50 jest pociag do Giurgiu przy granicy bulgarskiej a stamtad
trzeba by sie jakos potem przedostac do granicy, ktorej podobno jednak
pieszo przekroczyc nie mozna. Mozna tez do Ruse, przygranicznego
miasteczka w Bulgarii, dostac sie busikiem tajemniczej firmy
Ovanessovi o godzinie nie wiadomej, tzn. ktos kiedys slyszal ze byla
to jakas 10-10.30 . Postanowilam pojechac najpierw na dworzec a potem
dopiero podjac dalsze kroki. Na dworcu okazalo sie ze jest pociag ale
dopiero o 12 13, w lasciwie o tej samej porze co pociag do istambulu.
Jedna pani w informacji powiedziala ze jedzie on godzine druga ze 2,
co w sumie nie ma znaczenia bo autobus do Turcji mam z Ruse dopiero o
godzinie 18 biletu jeszcze nie mam, wiec w sumie nawet jak nie dojade
to trudno. No ale fajnie by bylo jednak we wtorek byc w Istambule.
Koszt biletu na pociag to 34 RON. Stoje przy okienku informacji a
wmiedzyczasie podchodza do mnie a to taksowkarz ktory twierdzi ze z
jakiegos miejsca jest autobus do Sofii o 9 i on mnie tam zabierze za
jedyne 30 lei, albo z kolei podejrzanie wygladajacy szczerbaty typek
ktory jest naganiaczemkierowca i proponuje mi mikrobus do Ruse za 30
lei z tymze rzeczony mikrobus nie stoi pod dworcem ale "gdzies w
centrum". Pan od mikrobusu nawet prowadzi mnie do kasy zebym porownala
ceny i zobaczyla jak korzystna jest jego oferta ale jakos nie za
bardzo mam do niego zaufanie i pochwili oznajmiam ze jednak pojade
pociagiem. Skoro juz i tak robie juz tyle zachodu by zaoszczedzic
troche pieniedzy moge rownie dobrze wrocic na moim karnecie na Piata
Uniri skad podobno odjezdza bus Ovanessovi.No a jesli go nie bedzie to
wtedy juz chyba zdecyduje sie na ten bezposredni pociag do Istambulu
zeby nie przekombinowac. Po prostu wtedy bedzie to znaczyc ze tak
mialo byc. Jakos lepiej sie czuje z faktem ze czekajac na pociag czy
autobus wydam 10 lei na kawe a nie dam jakiemus naciagaczowi. Pod
hotelem skad ma byc odjazd busika zasiegam jezyka, a pani z hotely
oszem kiedys cos widziala ale po drugiej strony ulicy. Na szczescie
"po drugiej stronie" oprocz banku jest tez ambasada Izraela a to
niechybny znak ze calodobowo pelnia tam warte policjanci ktorzy mogli
cos widziec. Niestety pierwszy pan z angielskim stal nie bardzo ale
krotkie "privat-bus-ruse?" szybko zalatwia sprawe. Pan policjant przez
radio wzywa swojego kolege ktory jako tako po angielsku spikuje.
Owszem widzial tu jakis autobus i pokazuje mi miejsce gdzie autobus
zazwyczaj parkuje jednoczesnie informujac zebym nie stawiala plecaka
na ziemi bo przecie zmoge tammiec bombe. Krece sie chwile po parkigu
po czym jednak decyduje sie najakas kawke po drodze konsultujac pan
podrozy z Madzia ktora obudzilam przed 7 polskiego czasu zeby
poszukala mi numeru do tajemniczej firmy transportowej w bulgarii. Tak
to juz jest ze zasiegajac w czasie podrozy jezyka w Polsce musze
myslec kto o danej porze nie spi albo kto jest przed komputerem.
Bardzo sie ciesze ze tyle osob zaoferowalo swoja pomoc, zobaczymy jak
to bedzie w strefie gdzie jest 6 godzin do przodu w stosunku do
Polski. Poki co CS okazuje sie swietny a jak juz pisalam u Vlada
mojego gospodarza z Rumunii poznaje dwie swietne Niemki. Studiuja
kulturoznawstwo i animacje kultury, spedzily pol roku w Istambule na
Erasmusie a teraz robia miesieczny objazd po Balkanach i
przyleglosciach. Sa bardzo spontaniczne i otwarte, razem zwiedzilysmy
troche miasta, troche oprowadzal nas Vlad. W sobote wieczorem u Vlada
odbyl sie turniej gier planszowych zjawilo sie chyba wiecej niz 20
osob. Niektore gry oczywiscie byly nudnawe ale przy okazji mozna bylo
pogadac z ludzmi bardzo sympatycznymi z reszta.Wiekszosc byla z
Bukaresztu ale byl tez jeden kolga z Turcji, pare osob z CS i jakas
grupa ktora zna sie z harcerstwa. Ogolnie wszystkim bardzo podoba sie
idea CS. Spotkanie stalo sie milym pretekstem do nawiazania wielu
rozmow. Tak sobie dzisiaj myslalam ze moze sie podrozuje w 2-3 osoby
wtedy mozna lepiej zlapac jakas okazje transportowa, ale z drugiej
strony wten sposob niejako jestem zmuszona poznawac ludzi. Tymczasem
dopijam sobie w ciepelku kawe i zaraz ide pelnic godzinna warte pod
amasada Izraela. A nuz znajde ten autobus albo on mnie a jak nie to
trudno nie oszczedze tych 40 euro ale przynajmniej nie bede mogla
sobie powiedziec ze nie probowalam.
Dzisiaj poniedzialek a wiec juz 6 dzien w podrozy. Musze powiedziec ze
polubilam Bukareszt i ciesze sie ze wczoraj poszlam sobie na dlugi
spacer w mniej turystycznych dzielnicach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz