poniedziałek, 14 lutego 2011

nienawidze delhi

To byc moze mocne slowaI tak jak juz pisalam jak sie uda przepisacmoje wrazenia z istambulu to bedzie super alepoki co tutaj nie ma warunkow na to. Mam tez nadzieje ze uda sie umiescic troche zdjec takich tematycznych co na razie tez jest problemem. Jak zapostuje zdjecie kafejki to bedziecie wiedziec czemu. Choc i tak wydaje mi sie ze na zdjeciu wyglada ona znacznie lepiej. W niedziele 13.02 usilowalam jakos ogarnac co sie dzieje w miescie, a wiec trzeb abylo kupic numer indyjskiej komorki, co oczywiscie jest problemem. Teraz wszyscy boja sie terorystow wiec trzeba pokazac kopie paszportu,kopie wizy,zdjecie imie ojca itp itd. W koncu sie udalo. Jak sie juz udalo to trzeba bylo zmienic pienadze co z powodu niedzieli tez nie bylo latwe. W delhi ciezko jest cokolwiek znalezc,taksowkarze z tuktukow (rykszy motorynek) bez przerwy chca cie oszukac, ludzie mieszkaja w takich mini gettach otoczonych murami - ci bogatsi. albo praniem i parkanami. Niby jest metro ale zetony kupuje sie tylko na jeden przejazd iporgramuje sie jednorazowo na stacji, pozatym wszyscy sie pchaja na schodach chociaz jak chodza po ulicy to wcale im sie nie spieszy. Ulice oczywiscie brudne ale jakos nie szokuja, i ludzie tez nie bardzo ale jest tutaj w tym braku spokoju, cos irytujacego w tym chaosie bo nic nie mozna znalezc normalnie. I w zasadzie lepiej nikogo o nic nie pytac bo i tak ci pokaze zla droge.
Dzisiaj przenioslam sie do innego gospodarza i warunki sa duzo skromniejsze ale za to mam wrazenienj ze jestem duzo blizej prawdziwych ludzi. Mialam zostacw delhi do soboty bo wczoraj prawie nic nie zobaczylam tylko strasznie sie zlazlam bo bylam zla na rykszarzy ze chca mnie oszukac wiec prawie calke centrum zeszlam na piechote i pod koniec oczywiscie bylam zmeczona bo wcalenie widzialam zadnych zabytkow.Chociaz moze to i lepiej. DZisiaj jest inaczej -oczywisci eporzenosiny zajely nam pol dnia,tutaj tyle czasu uplywa na przemieszczaniu sie, Nasz gospodarz zabral nas do prawdziwej ulicznej restauracji teraz siedzimy sobei w kafejce internetowej a on odpowiada na mnostwo pytan.Mowie przenosiny zajely "nam"dlatego ze wczoraj dolaczyla do mnie dziewczyna z holandii ktora miala spac razem ze mna u Raviego ale okazalo sie ze dzis przyjezdzja rodzice Raviego i mamy sie przenisc do Shivy. W sumie to lepiej tomily facet i duzo gosci ludzi ze swiata wiec tez ma wszystkie konieczne informacje a Ravi jest raczej zapracowany. Nie podoba mi sie delhi bo jest za duze, za glosne,za brudne i nie mozna znalezc tego co sie chce a wszyscy probuja cie naciagnac. Dzisiaj jednak juz czuje sie troche lepiej dzieki Shivie ktory sie nami troche zajmuje. Mysle jednak ze nie zostane tu dluzej niz do srody a potem wyrusze do Taj mahal. Poki co nie poznaje jakis strasznych ilosci ludzi ale mam nadzieje ze w trasie bedzie lepiej.
to chyba tyle poki co bo w kafejce czas sie konczy. Jak bedzie wiecej luzu to przepisze na bloga to co mam w kajeciku.
pozdrawiam wszystkich.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz