2. Prawda o indiach na dzis: tony plastiku walaja sie wszedzie ale za to duzo innych rzeczy jest recyklingowanych
Mialam wstac o 6 ale miasto ewidentnie zeczelo budzic sie juz o 4, zdaje sie spiewami na czesc peni ksiezyca. Jeszcze nie do konca rozumiem te wszystkie aspekty tutejszej wiary i tradycji ale moze jakos przyjdzie. Tak wiec o 4 30 stwierdzialam ze nie da sie juz spac. Zrobilam za to pranie w specjalnym wydaniu proszku tide ktory to chyba specjalnie na indyjski rynek ma wersje "dirt magnet". Oczywiscie mimo ze bylam pod kasa o 6 15 to juz byla dosyc duza kolejka. Wejscie w zawrotnej cenie 750 rp dla turystow!!!! a dl alokalnych 20 rp. No coz lata okupacji brytyjskiej zrobily swoje. Pozatym Agra to jedno z najbardziej zanieczyszconych miast Indii jesli chodzi o powietrze, slynne z osiagniec w przemysle ciezkim oraz chemicznym. Nie dziwota zatem ze Taj byl prawie czarny dopoki w 2002 nie zafundowali mu liftingu, zplatkow owsianych mleka i innych naturalnych substancji gdzy delikatnie inkrustowany marmur zapewne nie zniosl by wiecej chemikaliow niz te ktore przykleily sie do niego wraz z oplywajacymi go strumieniami powietrza. W kazdym razie wrazenie niesamowite i zadne zdjecia tego nie oddadza. Ja sie poplakalam ale to raczej z tego wzgledu ze tak jak i Kilimandzaro tak i Indie byly dla mnie pewnym symbolem, ze moge robic pewne rzeczy, mierzyc wyzej niz mi sie wydaje i powinnam sobie stawiac lepsze cele w mniejszych nerwach. Pod tajem poznalam Julie. Niesamowita dziewczyne z ktora spedzilam reszte dnia. Julie chorowala na bialaczke, teraz ma sie lepiej i sama objezdza Azje, bedac jednoczesnie na lekkiej chemioterapii przez caly czas. Rozmawialysmy o zyciu, o ludziach o spostrzezeniach dotyczacych podrozy. Razem wybralysmy sie na spacer dookola Agry i bazar a pozniej wieczorem na kolacje na tarasie z widokiem na taj mahal. Bylo wspaniale. Julie o 23 pojechala do varanasi (gdzie podobno psy chodza z ludzka reka w pysku jak doniesli niektorzy pod. A ja znow musialam wstac o 4 bo tym razem o 5 mialam ociag do Jaipuru (znow general class za 87 rupii - jakos nie chialo mi sie za 2 ga klase doplacac 250 rupi za 4 h jazdy) zasmakuje luksusu moze na innej trasie bo jak nie to zbankrutuje. No i tyle. Pozdrawiam was i biegne zwiedzac.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz