Niestety rzadko tu mozna spotkac polska klawiature wiec bedzie w dalszym ciagu bez polskich.
Bukareszt powital mnie chlodem ale i wielkim sloncem. Zmora Bukaresztu sa nieodsniezone chodniki na ktorych pod wplywem mocnego slonca snieg topi sie a potem ponownie zamraza tworzac piekna twrda warstwe lodu twardego jak skala i zwsze gotowego zlamac noge.-). No ale skoro miaa to byc niebezpieczna podroz :))) Idac do bloku w ktorym mieszka Vlad zauwazam kilka bezpanskich psow ktore szarpia sie ze soba o kawelek znalezionej w smietniku szmaty. Troche zastanawiam sie czy sie ich bac czy raczej zignorowac. Jak sie potem dowiaduje miasto od lat "walczy" z psia plaga co objawilo sie miedzy innymi tym ze gdy w Bukareszcie odbywal sie szczyt nato miasto usunelo psy z ulic ale po jakims czasie znowu sie pojawil tyle tylko ze z klipsami na uszach. W sumie robi to niesamowite wrazenie bo zazwyczaj w miastach w ktorych bywalam na dziko zyly tylko koty. U Vlada poznaje dwie studentki ktore wlasnie wracaja po polrocznym pobycie w Istambule i teraz maja zamiar objechac balkany oraz Europe wschodnia. Od razu wypytuje jak dojechaly z Istambulu i dowiaduje sie o nowe mozliwosci, zamiast poczatkowo planowej podrozy do Constanzy moge jechac do granicy bulgarskiej albo wrez do przygranicznego miasteczka bulgarskiego a potem do stamtad do istambulu. Wracajac do otoczenia psy mozna spotkac wszedzie, w parkach, pod sklepem, pod parlamentem i na osiedlach gdzie zazwyczaj koczuja w grupach, zapewne takze w poszukiwaniu pozywienia. Na szczescie znaczna wiekszosc z nich jest niegrozna i na widok ludzi raczej przyjaznie machna ogonem i spojrza w nadzieji ze moze dostana cos do jedzenia. Jest to zreszta calkowicie uzadanione bo nie raz w miejsce naszych staruszek z luboscia rozsypujacych jedzenie golebiom widzialam panie dokarmiajace psy. Bukareszt to w sumie bardzo piekne miasto choc moze niekotre budynki pokryte sa gleboka warstwa zakonserwowanego brudu. Nie wiem dlaczego spodziewalam sie wylacznie monumentalnych budynkow w stylu tutejszego parlamentu ktorz zbudowano w 1984 roku. Jest to drugi najwiekszy budynek administracyjny na swiecie zaraz po pentagonie. Ma dwanascie pieter, ma 1100 pomieszczeniem i podobno jest jedyna z nielicznych budowli ktore widac z kosmosu. Oczywicie kilka ulic w centrum wyglada niczym moskiewskie lub bialoruskie "prospiekty" i ozdobiona jest bezksztaltnymi betonowymi plombami z betonu naprzemiennie z monumentalna architekturasocrealistyczno barokowa. Pelno tu jednak uroczej architektury, malenkich kamieniczek i domkow, secesyjnych,bogato zdobionych esami floresami i rzezbami oraz koniecznie owalnymi okienkami pod dachem. Takze ksztalty dachow sa bardzo zroznicowane, a niektore domki zakonczone sa mini wiezyczkami. Starowka jest teraz caly czas w trakcie odnawiania i coraz to kolejne kamieniczki wylaniaja sie zza plotow o udanym liftingu. Przez lata komunizmu wszystko to poprostu niszczalo i rozpadalo sie na kawalki. Tutejsza kuchnia to raczej miesno kapusciane wplywy austrowegierskie niz cos z balkanow ale wracajace z Turcji kolezanki niemki zachwycone byly smazona kiszona kapusta i pieczonymi kielbaskami po prostu czuly sie jak w domu. Bardzo zabawnie brzmia nazwy niektorych potraw np zupa to Ciorba wymiawiane "siorba" co oczywiscie nasuwa pewne skojarzenia. W miescie oczywiscie znalezc mozna wszysteki kuchnie swiata no i oczywiscie wszechobecne kebaby ktore poniewaz posuwam sie coraz bardziej na poludnie coraz bardziej przypominaja oryginal. A ja dopiero zmierzam do "kebabowego raju" . Wracajac do Bukaresztu oczywiscie budynki sa stare brudne i zniszczone ale nie w sposob ktory odstrasza. Ma to wszystko jakis swoj urok widac ze to miasto zbiera sie do lotu po latach zapomnienia. Jutro czeka mnie podroz do Istambulu walcze z tym czy zaplaicic 120 zlotych wiecej i jechac pociagiem (znow 17 godzin) czy tez autobus i zaplacic 20 zl wiecej zeby jechac pozniej i nie wiem czy ten autobus w ogole bedzie. To znaczy autobus do Ruse miasta w Bulgarii skad mam miec autobus do Istambulu. Kusi mnie zwiedzanie tego miasteczka no i przerwa ale z drugiej strony mam watpliwosci. Zobaczymy czy uda mi sie wstac o 5.30
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz