
Dzisiaj sobota imieniny kota. A przede wszystkim dzien papryczek i cytrynki, we wszelkich mozliwych miejscach. Musze powiedziec ze calkiem przyzwyczailam sie juz do tego turystyczno - lokalnego miasteczka i nawet slyszalam ze niektorzy siedza tu po miesiac-dwa. Jednak troche szkoda by bylo te wywalczone 2,5 miesiaca wizy spedzic tylko w jednym miejscu. Tym bardziej ze dostalam juz pare porad gdzie warto sie udac. Jak juz pisalam przybywajacy tutaj hipisi ciagle jeszcze stanowic moga zaskoczenie dla miejscowych choc w ciagu ostatnich 10 lat turystyka preznie sie tu rozwinela. W polnocnych regionach od dawna znanych z ashramow w kotrych odbywaja sie orgie seksualne, miejsc ktore odwiedzial john lennon czy reszta wspanialej piatki, oraz Dharamsali gdzie mieszka miesozerny Dalai Lama kolorowy tlum juz nikogo nie rusza, i wiele rzeczy robionych jest pod turystow. Tutaj poki co kobiety z dredami do pasa robia na miejscowych niesamowite wrazenie, pokazuja sobie je palcami i smieja sie poklepujac sie nawzajem po plecach ( i pewnie wice wersa), w indiach dready od wiekow byly noszone przez swietych Sadhu jako znak pogardy wobec pielegnacji wlasnego ciala i dobr ziemskich. Puszkar jednak przyciaga cale masy kobiet w dredach jak i niemieckie turystki ktore nawet nie staraja sie dopasowac i nosic przynajmniej spodnico spodnie , lub spodnie z krokiem do pasa, lub chociaz legginsy do spodnicy tylko pomykaja w koszulkach na ramiaczkach i szortach dumnie odslaniajac piegowate cialo. Miejscowe kobiety z Puszkaru szyja i szyja.... Szyja sprzedawana tutaj licznie odziez typu indo-western czyli rzeczone spodnicospodnie czy tez McHammery z krokiem w kostkach, ktorych lokalesi tak na prawde nie nosza. Szyja posciel oraz torby podobne do tych z ktorymi do nas przyjezdzaja wszchodni sasiedzi, z taka roznica ze u nas te torby sa w krate a tutaj z kolorowych materialow i jeszcze czasem maja napisane "diesel" albo "adidas". Jesli chodzi o gospodarstwo domowe to swietnie sprawdza sie brytyjski system 2 kranow, teoretycznie na zimna i nie tak zimna wode. Wszystko i tak wlewa sie do kubla ktor
ym mozna sie polewac. Czasem mozna dostac lub kupic grzalke ktora wyglada jak wafel andrutowy na dwoch golych drutach z wtyczka lub czesciej bez i tym sie podgrzewa wode w kuble ktora nastepnie mozna sie polewac. Czesto tez nie ma pradu, zwlaszcza w mniejszych miejscowosciach. Czasem bywaja termy ale jeszcze nie spotkalam sie z tym zeby plynela z niej ciepla woda, najczesniej plynie wlasnie nie-lodowata. Moze to dlatego ze zazwyczaj mieszkam: a) za darmo b) za 7 zl c) max za 20 zl. Ale to nie jedyna roznica miedzy ciepla i wygodna Polska. Otoz marchew tutaj jest czerwona (koloru jasnego buraka) a czasem nawet biala jak rzodkiew, ale dalej smakuje jak marchew. Czerwonej marchwi uzywa sie do barwienia tkanin w sposob naturalny (przewaznie drozszych i nie opcja dla turystow
- barwione chemicznie - schodzi po 3 -4 praniach). Duzo kontrowersji na fejsbuku wzbudzilo moje sniadanie ale zapewniam ze oczywiscie jest tutaj jedzenie dla wszystkich kieszeni, mozna i po 30 groszy mozna i po 7 -20 zl co juz jest mega wypasem ktorego ja i tak nie jestem w stanie przejesc. Ja tam bardzo lubie ryz z kurkuma, kolendra przyprawami i chili w gazetce. Czasem jak mnie jakies umorusane dziecko czy matka poprosi to tez im kupie. A jakbym poszla na takie za 10 zl to ani zapakowac ani umorusakow tam nie wpuszczaja. Kolejne kontrowersje dotyczyly zdjec, ze bieda i ze nie wygladaja jak broszury reklamujace wyjazd do Indii. Tak jak pisalam sa tutaj oczywiscie azyle dla turystow z basenem i recznie czesana trawka, nawet bylam na kolacji w jednym takim, ale przeciez jest tez i rzeczywistosc moze i biedna ale ludzie potrafia byc szczesliwi, moze dlatego ze wiedza ze nie sa w stanie zmienic ani poprawic swojego bytu. Poza tym nie jezdze pierwsza klasa, nie jade na safari z wielbladem ani sloniem - szkoda mi wymeczonych zwierzat - a pozatym przypominam ze wybralam podroz do Indii takze ze wzgledu na to ze w Polsce niedlugo bym pozyla za te same pieniadze. Jednym slowem nie szaleje - no chyba ze chodzilo o Taj Mahal. Byc moze tez wybiore sie na przeplywke lodka po Gangesie w Varanasi posrod lotosow, swieczek, i resztek cial. Po malu uklada mi sie jako taki plan podrozy: Na razie w planie Mumbai, Goa, Hampi, Gokarna, Bangalore (tam medytacje), Kerala (kovalam) i cos w tamil nadu, moze Pondicherry a potem moze Varanasi, Lucknow, Amrit, Dharamsala, Rishikesh, Dajerling i Sikkim ( jak tylko na polnocy zrobi sie cieplej). Ale jak odwiedze tylko kilka z tych miejsc to tez bedzie dobrze. Dzisiaj jade wspomnianym pociagiem 17godzin i na dolnej pryczy (jest 6 w przedziale) zobaczymy co i jak bedzie. Plecak zrobil sie ciezszy ale mniejszy (moze wszystko sie juz ugniotlo jak trzeba) no i zamienilam ksiazke "Holy Cow" (swietna polecam - o kobiecie ktora mieszkala w indiach i ich nie lubila) na ksiazke o buddyzmie jako ze moja zakupilam za 150 rp a potem ksiegarz oferowal mi tylko 50 a ja chcialam inna ksiazke o indiach za 220 rp. W miedzyczasie przybyl jakis inny mlody czlowiek i bezprowizyjnie zamienilam sie z nim na to co mial czyli "Drogocenny Różaniec Najwyborniejszej Drogi" niejakiego Gampopy mnicha tybetanskiego - w prosty sposob wykladajacy droge do buddyzmu. Wolalabym cos bardziej esejowego o indiach wlasnie ale jakos w kieszeni odezwal mi sie waz i nie chcialam panu ksiegarzowi dac zarobic. Zobaczymy moze w innymi miescie cos zamienie albo kupie. Pozatym nie chce sie obciazac zbytnia iloscia ksiazek. Plecak i tak wazy 11 kg. Plus aparat plus biblia the lonely planet. Wlasnie w tej chwili dostalam maila i byc moze znow zmienia sie moje plany bo znajomy ktorego poznalam w jaipurze i z ktorym mialam polaczyc sily zaproponowal nowa trase. zwiedzanie jaskim buddyjskich plus pol herbacianych. W sumie czemu nie. Tym bardziej ze jakos nie idzie mi zawiazywanie znajomosci mimo ze zagaduje ludzi przy herbacie, w ksiegarniach etc. Moze poprostu nie jestem az takim dredziastym hipisem, nie jestem tez z izraela, a moze nie wysylam odpowiednich sygnalow. Moze tez nie chodze na sniadanie na owsianke z sokiem za 80 rp:) moze latwiej jest poznac kogos w grupie, a moze dlatego ze nie ma tutaj polakow (widzialam 2jke przelotnie) ale mam nadzieje ze to nie wyjdzie mi na zle. Nabylam tez ciemne okulary coby mi sie mniej kurzyly moje no i zeby nie bylo ze patrze miejscowym gachom w oczy przez co zachecam ich do niewiadomo czego. Trzeba nadmienic ze edukacja seksualna jest w indiach bardzo slaba, od lat toczy sie debata o wporwadzenie jej do szkol (co (jak wiemy z wlasnego podworka ) powoduje wiele kontrowersji. Chlopcy zamiast tego ogladaja pornosy z bialymi kobietami i sadza ze wszystkie biale kobiety sa zawsze chetne i gotowe a normalny seks wyglada tak jak na filmie porno. Za to w moich nowych okularach wygladam jak pankowiec - cybulski no i dobrze. Moze troche odstrasze:) Zreszta mnie specjalnie nikt nie zaczepia na szczescie:) to tyle na dzis i zobaczymy jak pojdzie podro
z i jak trafie do Saszy ktora jest moja gospodynia w Bombaju:)czekam na pytania i komentarze
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz