poniedziałek, 28 lutego 2011

Ajmer Bombaj sobota niedziela

osoba na dzis: Ines,
Udalo mi sie dotelepac na stacje calkiem przed czasem i z godnoscia bez naciagania (dzielona ryksza za 20 rp w ktorej jednak bylam tylko ja ale pan nie mogl znalezc nikogo innego.). Siedzialam sobie wiec juz na peronie godzine wczesniej i obserwowalam a to tzw. chai-walla (panow z herbata) a to innych walla co sprzedaja wszystko do jedzenia. Np pan od prazonych fistaszkow zazwyczaj przechadza sie po peronie lub po calym pociagu glosno zawodzac cos w rodzaju" booomboooleeeeeye bomboolleeeeeeye", pan od herbaty za to zachwala napitek "chaaaai chaai masala chai" glosem posrednim miedzy papuga a kwekaniem. Zreszta wszyscy panowie od herbaty mimo ze mowia normalnie to przyjmuja ten sluzbowy kwekliwy glos - moze to poprostu czesc zawodu. Oprocz tego po peronie kreca sie ak zwykle zebracy -maja wybredny gust bo nie chca herbatnikow ani pieniedzy tylko "banana, banana" i ni jak im wytlumaczyc ze masz tylko wode i herbatniki bo przeciez porzadny turysta to chyba ma ze soba trzydaniowy obiad mimo ze w pociagu mozna kupic wszystko, a juz na pewno powinien miec banany. Co pare minut podchodza takze panowie o urodzie wloskich cwaniaczkow (tylko ciemniejszej karnacji) i oferuja lancuchy do przypiecia bagazu oraz chusteczki do mycia rak. Niestety ja juz wszystko mam wiec cierpliwie siedze i od czasu do czasu usiluje odpedzic pania zebraczke (ktora jak na indyjskie warunki jest ubrana calkiem calkiem) i wytlumaczyc ze banana nie mam i nie bede miala. Do odjazdu pociagu 15 minut ale jeszcze go nie ma bo zdaje sie ze jedzie z Delhi. Oczywiscie wiekszosc hindusow tloczy sie w jednym miejscu chociaz pociagu jeszcze nie ma. Dziwne to zwyczaje bo czestoo jest tak ze jada autobusem, metrem czy pociagiem iles godzin ale nagle kiedy pojazd juz staje nagle w drzwiach staja wszyscy i wszysc sie pchaja jakby ich ta minuta zbawila. Mimo indyjskiego "shanti shanti" nawet na schodach ruchomych czy w drzwiach sklepu wszyscy musza byc pierwsi mimo ze jest czas i duzo miejsca dla wszystkich. W moim kierunku zmierza usmiechnieta dziewczyna z ogromnym plecakiem, kolczykiem pod warga w zawadiackiej czapeczce z daszkiem, w dzinsach i trampkach. Od razu sie usmiecham do niej i widze ulge w jej oczach - dwie biale kobiety z plecakami na peronie zawieraja pakt:). Okazuje sie ze jest z niemiec i rowniez byla w Puszkar ale jakos sie nie spotkalysmy, teraz zmierza do Mumbaju. Co wiecej jedziemy tym samym wagonem wiec juz razniej, a kiedy dochodze na swoje miejsce okazuje sie ze ona siedzi obok a spac bedzie na pryczy bezposrednio nade mna. Obie czujemy wielka radosc z tego powodu bo nic tak nie cieszy jak mozliwosc pojscia do toalety bez malego plecaka, kiedy jest tylko dziura w kabinie a pociag strasznie trzesie :) Poza tym razem razniej, choc wspolpasazerowie w naszym "przedziale" sa bardzo sympatyczni i prawie wszyscy mowia po angielsku. W koncu to pociag do Mumbaju klasa 3ac. AC to oczywiscie wentylator przymocowany na suficie., "przedzial" to 3 i 3 prycze na przeciw siebie po lewej stronie przejscia orocz tego rownolegle do przejscia ciagna sie rzedy pryczy tez po 3. Czysciej chyba niz w niejednym polskim pociagu, nawet kibelek czystszy choc nie czysty. Smieci oczywiscie wywalamy za okno bo tak kaze konduktor. Oprocz tego w pociagu do kupienia, kawa herbata, biriani (potrawa z ryzu), czpati z sosem z soczewicy, ciastka, slodycze, owoce i nigdzie nie trzeba chodzic.
Ines - bo tak ma na imie dziewczyna jest w podrozy dookola swiata - to jej 1 miesiac w podrozy, a w indiach bedzie 3 miesiace, potem Nowa Zelandia i Argentyna gdzie bedzie odbywac praktyki. Okazuje sie ze bilet dookola swiata jest tanszy niz bilet do Argentyny a ona jako ze ma czas postanowila jeszcze zwiedzic to i owo. Byla juz raz w Mumbaju bo tu ladowala tak wiec po drodze wyminilysmy liczne wskazowki dotyczace Indii i wogole podrozowania i kobiet w podrozy. Sasiedzi kulturalnie polozyli sie spac o 21 takze mozna bylo troche zmruzyc oko. Podroz minela bardzo sympatycznie i mysle ze z Ines spotkamy sie jeszcze na trasie. to na tyle o pociagu. o bombaju wkrotce bo czas w kafejce sie wlasnie konczy. powiem tyle ze jest to miasto wielu kontrastow piekne i brzydkie zarazem ale chyba moje ulubione. Wlasnie tak wyobrazalam sobie Delhi a tymczasem to Mumbai wyglada jak moje wyobrazenie indyjskiej stolicy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz